W jedna stronę jadąc fajnie się jechało słoneczko świeciło i troszkę suszyło ... na jednej prostej nie kuląc się jechałem na swojej californi cały czas 27,3 km/h a jak wracałem troszkę trzeba było przyśpieszyć tempa bo za mną była czarna chmura która mnie goniła ... wiec kuląc się jechałem cały czas do domu 30 km/h az na sam koniec ledwie wyciągnąłem pod górkę przy tesko :d XD
Najpierw mój kuzyn przyjechał do mnie a później pojechaliśmy na ścieżkę rowerową po oglądać piękne widoki czyli kobiety a potem zwiększyliśmy tempo a by wyjechać pod górki. Jadąc dalej pojechaliśmy w teren pod czas jechania zatrzymaliśmy się na odpoczynek jadąc dalej Enrike miał wspaniałą przygodę w której gonił go pies przez chwile wracając do domu na Lisiej Górze Enrike pobił swój rekord 56,6km/h
Jadąc do kuzynka bardzo fajnie się jechało ... tylko ten idiota o tym wyjeździe zapomniał ... ale jedna pojechaliśmy ... od czarnej zastanawialiśmy się gdzie pojechać czy na Wole Małą czy ... na Łukawiec obydwoje wybraliśmy ... trasę na Łukawiec bo nie jechaliśmy ta droga jeszcze ... gdy przejechaliśmy kilka km zaczął nas gonić jakiś koleś na rowerze ... więc dodaliśmy gazu i jechaliśmy cały czas 32,4 po kilku tam minutach facet wymiękać i zaczęliśmy zwalniać do 25 ... podczas dalszej jazdy staneliśmy na lekki odpoczynek żeby sobie porobić zdjęć ... " title="Łukiwec kościółek" width="450" height="600" />
gdy jechaliśmy dalej napotkaliśmy pijaka który coś szukał wiec zatrzymaliśmy sie i z niego szydzimy ... zaczął kozaczyć wiec pojechaliśmy do domu ... " title="opstawa aż do rąda" width="600" height="450" />
W Krzemienicy przez przypadek mieliśmy dwóch rowerzystów którzy ciągnęli nas aż do ronda w Załężu :D XD i z nimi mieliśmy cały czas 30 km/h nie zniżaliśmy się i dojechaliśmy do domu spokojnie :D